Metoda jak cholera czyli Granda na całego

Fotografia w nagłówku
Magdalena Grenda (druga z lewej)
Magdalena Grenda (druga z lewej)

 

To nie było łatwe przedsięwzięcie. Niech świadczy o tym choćby fakt, że to drugi po ,,Pętli’’ spektakl Teatru Granda od 2014 roku. Setki prób i tysiące godzin nad Umbrą dały jednak efekt w postaci Grand Prix na V Festiwalu Teatrów Studenckich ,,Start’’! Magdalena Grenda – jedna z założycielek teatru może się czuć wniebowzięta. Ma do tego pełne prawo.

- Teatr Granda? Broniłam się przed ta nazwą. Wiedziałam, że potem może dochodzić do takich skojarzeń Grenda – Granda. Każdą decyzję w zespole podejmujemy wspólnie i tu też razem zastanawialiśmy się nad nazwą – mówi Magdalena Granda. - Ja bardzo chciałam ,,Teatr – wstęp wolny’’. Niestety przegrałam.

Może i przegrała, ale nazwa jest genialna. Ba. Doszło do tego, że gdy założycielka teatru rozlicza jakieś faktury to panie od pieniędzy witają ja słowami – O doktor Granda przyszła! Dzisiaj przyznaje, że nazwa ma w sobie i poznański kontekst i niesie dodatkowy ładunek emocji związany z młodością.

Zobacz: Granda w gabinecie Rektora

Początki Grandy łatwe nie były. Niby w datowniku wbito na sztywno 2014 rok, to jednak prace nad tworzeniem zespołu zaczęły się dużo wcześniej. Do stworzenia teatru Magdalenę Grendę namówił Witold Kobyłka. Szefowa Grandy z działalnością sceniczna była związana od lat. Między innymi współtworzyła kilka teatrów, ale była też aktywną członkinią  Teatru Strefa Ciszy założonego przez absolwenta Kulturoznawstwa, Adama Ziajskiego. Potem przyszedł czas na dalsze doskonalenie w kierunku instruktora teatralnego.

- Nie było warsztatów teatralnych, w których nie chciałabym brać udziału. Nie pamiętam w ilu uczestniczyłam, ale było tego mnóstwo.  W efekcie, rok temu ukończyłam Akademię Teatru Alternatywnego - wspomina – Była to elitarna szkoła dla 30 liderów małych grup teatralnych wybranych spośród wielu chętnych. Tam uczyliśmy się jak prowadzić mały zespół, albo inaczej - grupę nieprofesjonalną zaliczaną do teatru studenckiego, alternatywnego, niezależnego…

Dzisiejsza Granda to zespół, ale jego struktura jest bardzo płynna. Wynika to z możliwości jakie oferuje współczesna uczelnia. Erazmus, Sokrates, programy badawcze, ale przede wszystkim burzliwy okres w życiu młodych ludzi sprawia, że przez Grandę przewijają się dziesiątki adeptów sztuki aktorskiej z całego uniwersytetu. To zdaniem Magdaleny Grendy  dodatkowy plus pracy z teatrem studenckim, bo przecież zupełnie inaczej sztukę interpretować może prawnik, a inaczej socjolog. Zderzenie tych postaw niesie za sobą duży ładunek pozytywnej energii. Jest twórcze.

Pierwszy nabór do Grandy to ponad 160 osób, które w dobie kryzysu kultury studenckiej chciały zadać kłam tej tezie. Chciały teatru. Kolejne nabory (słowo nielubiane przez MG)  to już cykl warsztatów. Cel był jeden - wyłuskanie zespołu młodych ludzi, którzy niekoniecznie są na tym samym poziomie aktorskim, ale przede wszystkim tworzą konglomerat ludzi wspólnie myślących, mających wspólne wartości. Była to próba stworzenia uczelnianej rodziny. Potem przyszedł czas na konkurs.

- Ogłosiliśmy konkurs na utwór dramatyczny wśród społeczności uczelnianej. Byłam ogromnie zdziwiona bo przyszło około 30 prac – mówi Magdalena Grenda – Były na bardzo różnym poziomie. Z dziesięć było na bardzo wysokim, a dwie z nich były genialne. Spośród tych ostatnich wybrano ,,Pętlę’’ autorstwa dwójki studentów UAM.

Magdalena Grenda nauczona praktyką w teatrach alternatywnych miała jednak inny pomysł na sztukę niż jej autorzy. Nie chciała, aby to była adaptacja 1:1. Tekst miał być jedną z wielu inspiracji dla młodych aktorów Grandy. Materiał został dosłownie pocięty, a studenci zaczęli do tekstu dopisywać własne przemyślenia, spostrzeżenia. Wszystko za wiedzą i zgodą autorów. Niestety, miesiąc przed premierą doszło do tragedii. Współautor ,,Pętli’’ traktującej o trudności młodego człowieka z dostosowaniem się do świata, z okazywaniem uczuć czy nawiązywaniem relacji, popełnił samobójstwo. Istniało spore zagrożenie, że sztuka nie wejdzie na afisz. Stało się inaczej. ,,Pętla’’ była spektaklem dzięki któremu Teatr Granda zaistniał w świadomości uczelnianej i zaczął się kojarzyć z marką. Dobrą marką. Potem były jeszcze dwie głośne akcje performatywne i w końcu praca nad nagrodzoną w tym roku Umbrą.

- Po ,,Pętli’’ zastanawiałam się co dalej. Przypadkiem trafiłam na reportaż o tym jak dzieci mówią o traumie związanej z wojną – mówi Magdalena Grenda – Stwierdziłam, że mógłby to być ciekawy sposób na to jak opowiedzieć o traumatycznych zdarzeniach oczami dziecka.

Przeszkód nie brakowało. Jak zwykle. W remoncie znalazły się Maski i zespół chcąc nie chcąc musiał się wyprowadzić. Zagościł w słabo przystosowanych wnętrzach Collegium Historicum. To dało asumpt do szukania innych rozwiązań i powstał pomysł na stworzenie spektaklu w miejscu nieteatralnym. Szefowa przekonała do pomysłu studentów, którzy zaczęli pisać swoje teksty do sztuki, a całość odbywała się w ramach tzw kreacji zbiorowej. Tu nie było jednego reżysera. Jak mówi Magdalena Grenda, to były takie małe koraliki, które trzeba było nadziać, aby powstała kompozycja. Ta metoda jest nazywana przez nią ,,metoda – cholera’’. Cechują ja burzliwe dyskusje i walka na argumenty bez których pozostałby tylko chaos. Nie pozostaje. Rodzi się Umbra, a efekt jak się okazało był tego wart. Spektakl wymagał specyficznych warunków. Grany był choćby w piwnicy, a zaproszonych gości mogło być co najwyżej osiemnastu. Stąd też aktorzy często grali sztukę po trzy razy dziennie. W sumie dali do tej pory 42 spektakle.

Obecnie zespół zaczął pracę nad nową sztuką. Jego szefowa nie chce zdradzać szczegółów. Mówi jedynie, że będzie to sztuka najbardziej osobista z dotychczasowych. Oddająca tzw. ,,głos pokolenia’’ Studenci znów pracują metoda kreacji zbiorowej, starając się odpowiedzieć na trzy pytania. Jakie? Sami zobaczycie, bo nasza Grandę warto zobaczyć, a ,,metoda cholera’’ wydaje się słuszna i jak pokazał ,,Start’’ - niepokojąco skutecznaJ

No i na koniec jeszcze marzenie. Taki zespół wymaga oprawy. Oby jak najszybciej wróciły Maski, a z nimi sala teatralna.

 

 

Ankieta personalna

 

Ulubiony aktor?

Jan Peszek

Przełomowa sztuka teatralna?

Nie ma. Są teatry – Porywacze ciał, Teatr 8 dnia…

Co lubię czytać najbardziej?

Pochłaniam autorów w całości. Ostatnio skandynawskich

Kino?

Wes Anderson. Uwielbiam jego Hotel Budapeszt i konwencję używania czterech kolorów.

Marka pojazdu?

Jeżdżę starą Octavią co nie przeszkadza mi w oglądaniu się za Jaguarem…

W kuchni znają mnie z…

Pasztetu, tortu kajmakowego i… chrzanu. Niebo w gębie, tworzone według sekretnego przepisu.

Nie znoszę u mężczyzn?

Obojętności

U kobiet?

Zawiści

 

 

Dr Magdalena Granda jest związana zawodowo z Instytutem Kulturoznawstwa i od 10 lat działa w ramach Zakładu Performatyki kierowanego przez profesora Juliusza Tyszkę. Wcześniej Zakład Teatru i Widowisk. Działalność naukową wiąże ze swoim hobby – teatrem. Na uczelni prowadzi warsztaty teatralne oraz przedmiot ,,Produkcja spektaklu’’

Kultura Ogólnouniwersyteckie