Kiedy zbliżały się Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan – Cortina 2026, wielu zastanawiało się, dlaczego e-sport – czyli rywalizacja w grach wideo – wciąż nie jest dyscypliną medalową. Pomimo ogromnej popularności e-sportu, podczas igrzysk w 2026 roku ponownie zabrakło rywalizacji e-sportowej. Dlaczego e-sport wciąż nie jest pełnoprawną dyscypliną olimpijską – i zapewne nie będzie nią jeszcze przez pewien czas? Wynika to prawdopodobnie z fundamentalnych barier w zakresie zarządzania, uczciwości rywalizacji oraz zgodności z wartościami.
Bariery zarządcze i komercyjne
W przeciwieństwie do tradycyjnych dyscyplin sportowych, które mają niezależne federacje, każda gra e-sportowa jest prywatnym produktem. Wydawcy kontrolują zasady i cykl życia swoich gier, co kłóci się z modelem olimpijskim. Nikt nie jest właścicielem koszykówki, ale każda gra wideo stanowi własność intelektualną – MKOl musiałby uzyskać licencję od wydawcy, aby zorganizować olimpijski turniej np. w League of Legends. Taka zależność od prywatnej własności intelektualnej oznacza, że żadna niezależna instytucja nie nadzoruje e-sportu jako całości ani nie egzekwuje wspólnych zasad (np. antydopingowych) we wszystkich tytułach.
Uczciwość rywalizacji
Zapewnienie fair play w e-sporcie stanowi kolejne wyzwanie. Oszustwa i nagłe aktualizacje gier mogą zaburzyć równowagę rywalizacji, a w przeciwieństwie do olimpijczyków profesjonalni gracze nie podlegają regularnym testom antydopingowym. Włączenie e-sportu do programu olimpijskiego wymagałoby przestrzegania Światowego Kodeksu Antydopingowego, jednak w e-sporcie nie ma programu antydopingowego. Głośne przypadki ustawiania meczów i dopingu (np. stosowania adderallu) pokazują, że w e-sporcie nadal brakuje nadzoru gwarantującego olimpijski poziom uczciwości.
Tematyka gier a wartości olimpijskie
Treść gier stanowi kolejną przeszkodę. Wiele tytułów e-sportowych zawiera brutalne treści, co stoi w sprzeczności z olimpijskimi ideałami. MKOl wyznacza „czerwoną linię” przeciw gloryfikowaniu przemocy – jak ujął to były przewodniczący MKOl Thomas Bach, killer games nigdy nie będą częścią programu olimpijskiego. Z tego powodu organizowane przez MKOl pokazy e-sportowe ograniczają się do gier sportowych pozbawionych przemocy (wirtualne kolarstwo, łucznictwo itp.) zamiast popularnych strzelanek. Ruch olimpijski pragnie angażować młodzież, nie rezygnując przy tym ze swoich wartości, dlatego wszelkie próby włączenia e-sportu do igrzysk muszą odbywać się z dużą ostrożnością przy doborze gier.
Kto kontroluje pieniądze?
Nawet gdyby udało się uporządkować zarządzanie i spełnić standardy fair play, pieniądze nadal byłyby dużą przeszkodą. Igrzyska opierają się na ściśle kontrolowanych prawach medialnych i wyłączności sponsorskiej – branding na „polu gry” jest mocno ograniczony, a zasada brzmi prosto: „tylko oficjalni partnerzy”. Wejście e-sportu do programu natychmiast zrodziłoby trudne pytania: czy logo gry i wydawcy może pojawić się na olimpijskich ekranach, czy narusza to limity reklamowe i zasady marketingowe? To właśnie tu widać największe tarcia. Próby MKOl, by raz uruchamiać, raz wygaszać „olimpijski model e-sportu”, pokazują, że jego struktura biznesowa nie pasuje naturalnie do dwutygodniowego wydarzenia kontrolowanego przez MKOl i obudowanego ostrymi regułami komercyjnymi.
Olimpijski e-sport w przyszłości?
Zwolennicy e-sportu twierdzą, że włączenie go do programu olimpijskiego to tylko kwestia czasu. Profesjonalni gracze trenują równie ciężko jak tradycyjni sportowcy, a ich zawody już teraz przyciągają ogromną młodą widownię. E-sport zadebiutował nawet jako dyscyplina medalowa na Igrzyskach Azjatyckich w 2022 roku, pokazując, że może znaleźć się w programie dużej imprezy sportowej. Zwolennicy argumentują, że igrzyska mogłyby przyciągnąć ogromną nową rzeszę fanów (miliardy graczy na całym świecie), wprowadzając do igrzysk świeżą, młodzieńczą energię.
„Jeszcze nie”: co musi się zmienić
„Jeszcze nie” nie oznacza „nigdy”. Oznacza, że ciężka praca dopiero przed nami: budowa instytucji, wiarygodności oraz zasad, które przetrwają dłużej niż jeden sezon. Jeśli e-sport chce olimpijskich medali, musi stać się dyscypliną zorganizowaną na skalę olimpijską. A jeśli igrzyska chcą pozostać kulturowo istotne, muszą zachować ciekawość wobec tego, dokąd zmierza rywalizacja. Kiedy te dwie motywacje w końcu się zbiegną, e-sport doczeka się również olimpijskiego podium.