Prof. David Lewis-Williams. Jak czytać obrazy sprzed tysięcy lat?

Profesorowie UAM Andrzej Rozwadowski i Iwona Sobkowiak-Tabaka spotkali się w Johannesburgu z prof. Davidem Lewisem-Williamsem, ikoną badań sztuki naskalnej na świecie, jednym z najwybitniejszych jej badaczy. Rozmawiali o afrykańskich malowidłach naskalnych, etnografii, dekolonizacji wiedzy oraz międzynarodowej współpracy naukowej. 

 

Kogóż nie poruszają malowidła w jaskiniach Lascaux czy Altamirze wykonane kilkanaście tysięcy lat temu? Picasso miał o nich powiedzieć, że niczego nowego od czasu ich powstania nie wymyśliliśmy.  

 

Oprócz tych zachowanych w europejskich jaskiniach jest jeszcze ogrom malowideł i rytów naskalnych w innych rejonach świata. Jednym z nich jest południowa Afryka. Choć obiekty te są umiejscowione na drugim krańcu globu, mają szczególne znaczenie dla międzynarodowych studiów nad sztuką naskalną, w które zaangażowany jest również nasz Wydział Archeologii. W latach 70. XX w. rozumienie tamtejszych malowideł zaczął zmieniać David Lewis-Williams, wówczas początkujący, dziś jeden z najwybitniejszych badaczy. To postać szczególna. W 1983 r. założył pierwszy w skali świata uniwersytecki Instytut Badań Sztuki Naskalnej (University of the Witwatersrand). Badał jednak nie tylko sztukę afrykańską, ale też tę w europejskich jaskiniach, by ostatecznie sformułować nowatorską teorię początków sztuki. Wypracowana przez niego metodologia interpretacji stała się zaś inspiracją dla wielu badaczy w innych rejonach świata. Z instytutem tym nasz wydział współpracuje od wielu lat, a to za sprawą prof. Andrzeja Rozwadowskiego, którego związki z tą jednostką trwają już 25 lat – to badania, konferencje... Również dzięki tej kooperacji dwa lata temu gościliśmy na naszym wydziale dr. Jeremiego Hollmanna, innego pracownika tego instytutu. Jak mówi dr Hollmann: – David Lewis-Williams jest dla nas jak latarnia, która rozświetla nasze ścieżki badawcze. 

 

Dokonania Davida Lewisa-Williamsa są w Polsce jednak słabo znane, dlatego w sierpniu 2025 r. udaliśmy się do Johannesburga, aby przeprowadzić z nim wywiad. Na miejscu czekał na nas dr Hollmann. David zaprosił naszą trójkę do siebie do domu – byliśmy tam dokładnie w dniu jego 91. (!) urodzin. Zanim podzielimy się fragmentami tego wywiadu (rozmawialiśmy dwa dni), w paru słowach chcemy przybliżyć badania prof. Lewisa-Williamsa. 

 

David Lewis-Williams na nowo odkrył dla archeologii potencjał danych etnograficznych zebranych przez niemieckiego językoznawcę Wilhelma Bleeka, który w XIX w. przyjechał do południowej Afryki, aby badać język ludów Bantu. Ostatecznie skupił się na San (Buszmenach), zdał sobie bowiem sprawę, że lud ten jest na granicy wymarcia, i czuł wręcz obowiązek, aby utrwalić ich język, a wraz z tym ich wierzenia, obyczaje. Jego kolekcja liczy 12 tys. stron zapisów zebranych bezpośrednio od przedstawicieli ludu San. Okazało się, że wiele z tych informacji może być kluczem do rozumienia wizerunków naskalnych. Nie są to jednak ich bezpośrednie opisy. Zasługą Davida było właśnie wykazanie, że sztuki naskalnej nie można zinterpretować za pomocą etnografii, tak po prostu, myśląc, że w źródłach etnograficznych znajdziemy opisy tego, co widzimy na skałach. Również te dane muszą zostać zinterpretowane i dopiero „łączniki” między tymi dwoma elementami zaczynają zbliżać nas do treści utrwalanych w wizerunkach na skałach. To misterna podróż do sfery mitów i wierzeń i dekodowania symboli w nich zawartych. Ostatecznie można powiedzieć, że David Lewis-Williams odkolonizował afrykańską sztukę naskalną – przywrócił jej afrykańskość, do tej pory bowiem nawet negowano jej buszmeńskie autorstwo. 

 

Spotkanie z prof. Davidem Lewisem-Williamsem

 

David, jak zaczęła się twoja przygoda ze sztuką naskalną? 

W pierwszej kolejności moją uwagę przyciągali sami Buszmeni, jak ich wówczas nazywano. Tata zabierał mnie do muzeum w Cape Town, gdzie mogłem zobaczyć ich modele. Później, kiedy zacząłem studia na Uniwersytecie w Cape Town, zapisałem się na kurs antropologii społecznej prowadzony przez Monikę Wilson, znaną antropolożkę, która część swojej edukacji odbyła w Londynie. Tam, w University College of London, uczęszczała na wykłady Bronisława Malinowskiego. Na swoich zajęciach Monica Willson często nawiązywała do Malinowskiego. 

 

Malinowski, czyli jest drobny łącznik z Polską. 

Nie drobny, duży i ważny łącznik! Badania Malinowskiego stały się dla mnie ogromną inspiracją. Weźmy te wśród Trobriandczyków. Ich budowanie łodzi, przykładowo, nie polega na zebraniu desek i ich połączeniu. Cały proces nasycony jest symboliką związaną z lokalnymi wierzeniami i mitami. Pomyślałem, że podobnie musiało być z malowidłami naskalnymi, że nie były one po prostu ilustracjami dnia codziennego, jak wówczas sądzono.  

Na początku pracowałem jako nauczyciel języka angielskiego, przez pięć lat w East London. Zaprzyjaźniłem się tam z Marjorie Courtenay-Latimer, dyrektorką miejscowego muzeum, z którą odwiedzaliśmy różne miejsca z malowidłami naskalnymi. Niemal każdy miał je na swojej farmie… 

 

A jak przeszedłeś do profesjonalnych badań? 

To były lata 60. Przeniosłem się do prowincji Natal, niedaleko Pietermaritzburga, skąd było blisko do Gór Smoczych (Drakensberg). Zacząłem studiować tamtejsze miejsca z malowidłami. Opublikowałem swoje pierwsze artykuły. Natal University prowadził wówczas okolicznościowe wykłady poświęcone różnym tematom. Zaproponowano mi poprowadzenie jednej z serii takich prelekcji, najpierw w Pietermaritzburgu, potem w Durbanie, drugim ośrodku Natal University. Po jednym z wykładów zostałem zaproszony na lunch, na którym John Argyle, profesor antropologii studiów afrykańskich z Departamentu Antropologii Społecznej, zapytał mnie, dlaczego nie przekładam tego, co robię, na stopień naukowy. Powiedziałem: no, właściwie dlaczego by tego nie zrobić. I zacząłem przygotowywać pracę magisterską. Trwało to kilka lat. Pewnego dnia John zadzwonił do mnie. W słuchawce usłyszałem: „Wiesz, nie możemy tak tego ciągnąć”. Pomyślałem: „O mój Boże! Moja magisterka przepadła”. Ale zaraz usłyszałem: „Rozmawiałem z komisją ds. stopni naukowych i zdecydowaliśmy, że będzie to doktorat, i chcemy, aby został ukończony do końca przyszłego roku”. 

 

Doktorat został obroniony w 1977 r., a w 1981 opublikowany jako „Believing and Seeing: Symbolic Meanings in Southern San Rock Paintings”. Do dziś jest kluczową pracą dla każdego adepta sztuki naskalnej, właśnie trwają prace nad jej wznowieniem. Będzie ona świetną lekturą dla naszych studentów, a fakt, że prof. Rozwadowski został zaproszony do grona autorów piszących słowa wstępne do tego wydania, jeszcze silniej spaja naszą współpracę z prof. Lewisem-Williamsem i instytutem z Johannesburga.  

David Lewis-Williams napisał ponad 210 artykułów, 21 książek. W druku jest kolejna. Jedna, napisana wraz z Jeanem Clottesem, została przetłumaczona na język polski, to „Prahistoryczni szamani: trans i magia w zdobionych grotach”. Profesor Iwona Sobkowiak-Tabaka miała ją ze sobą w Johannesburgu. Okazało się, że David nie był świadom jej polskiej edycji. Jak powiedział: 

 

– Już się pogubiłem, które moje książki i w jakich językach zostały wydane. Dzieje się to już poza moją kontrolą….  

 

Poruszyło nas to, że David nie czerpie żadnych korzyści ze swoich książek. Jak nas poinformował, jedna z nich, „The Mind in the Cave: Consciousness and the Origins of Art”, już spory czas temu sprzedała się w nakładzie 28 tys. egzemplarzy.  

 

– Wszystkie profity z moich książek przekazuję na fundację wspierającą społeczność buszmeńską – wyjaśnił prof. Lewis-Williams. 

 

– Jesteś nie tylko profesorem, ale i prawdziwym dżentelmenem – spuentował podczas naszej rozmowy w Johannesburgu Jeremy Hollmann.  

 

David Lewis-Williams był dwukrotnie wyróżniony tytułem doktora honoris causa – przez University of Cape Town i Witwatersrand. W 2015 r. ówczesny prezydent Jacob Zuma przyznał mu odznaczenie Supreme Counsellor of the Baobab (Gold). To najwyższe odznaczenie państwowe w RPA, stanowiące wyraz uznania dla wkładu Lewisa-Williamsa w tworzenie wielokulturowej, postapartheidowowej Republiki Południowej Afryki. Mamy nadzieję, że pełny wywiad z tym wybitnym badaczem niedługo przybierze formę książki, która będzie trwałym śladem współpracy Wydziału Archeologii UAM z Instytutem Badań Sztuki Naskalnej w Johannesburgu. 

 

Zobacz też: Prof. Andrzej Rozwadowski. Szamanizm też jest sztuką