Poznański Czerwiec 1956 był jednym z pierwszych otwartych buntów przeciwko stalinowskiemu systemowi w bloku wschodnim. Wydarzenia te stały się ważnym sygnałem zachodzących przemian, wywołując zróżnicowane reakcje władz komunistycznych i szeroki oddźwięk międzynarodowy.
Kontekst
Po II wojnie światowej – w wyniku porozumień jałtańskich – komunizm został narzucony całej Europie Środkowo-Wschodniej. W Albanii i Jugosławii komuniści zdobyli władzę samodzielnie, zaś w Bułgarii, Czechosłowacji, we wschodnich Niemczech, w Polsce, Rumunii i na Węgrzech komunizm został narzucony z pomocą oddziałów Armii Czerwonej. Wkrótce we wszystkich krajach „demokracji ludowych” nastąpiła totalitaryzacja życia społecznego.
W nowo powstałych systemach komunistycznych zaczęło dochodzić do zjawisk, które miały miejsce w Związku Radzieckim w latach 30. Po zniewoleniu społeczeństwa spirala terroru zaczęła obejmować wyższych funkcjonariuszy aparatu partyjnego, których policja polityczna oskarżała o „odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne” bądź spiskowanie z „łańcuchowym psem imperializmu” Josipem Broz-Titą. Do pokazowych procesów politycznych doszło na Węgrzech, w Bułgarii, Czechosłowacji, Rumunii. W Polsce wprawdzie takie procesy nie miały miejsca, lecz Władysław Gomułka został pozbawiony funkcji partyjnych i państwowych, a w latach 1951-1954 przebywał w areszcie domowym.
Destalinizacja systemów komunistycznych dokonywała się zatem w sposób oddolny i odgórny. Podstawą oddolnych ruchów detotalitaryzacyjnych była odbudowa więzów solidarności społecznej. Doprowadziła ona do otwartych buntów, w których domagano się poprawy warunków bytowych i wolności politycznej. Odgórna destalinizacja opierała się na potępieniu kultu jednostki, rehabilitacji niesłusznie skazanych członków aparatu władzy i wprowadzeniu reform, które miały zabezpieczać przed wypaczeniami, lecz nie naruszać podstaw systemu.
Pierwsze bunty wybuchły w radzieckich obozach pracy jeszcze przed oficjalnym potępieniem kultu Józefa Stalina. Do najbardziej znanych – opisywanych przez Aleksandra Sołżenicyna w „Archipelagu Gułag” – należały bunty więźniów w obozach w Ekibastuzie (styczeń 1952), Workucie (maj –czerwiec 1953) i Kingirze (maj – czerwiec 1954).
Śmierć Stalina 5 marca 1953 r. uruchomiła odgórną destalinizację. Podczas XX Zjazdu KPZR 25 lutego 1956 r. Nikita Chruszczow w tajnym referacie potępił kult jednostki, zrzucając całą winę za partyjne czystki i kolektywizację rolnictwa na Stalina. Przemówienie I sekretarza KPZR – w zamierzeniu tajne – było odczytywane na zebraniach partyjnych, a w Polsce nieoficjalnie powielane i kolportowane.
Odgórna destalinizacja wzmacniała oddolne protesty społeczne. Jednymi z pierwszych były manifestacje i strajki robotnicze, które wybuchły 1 czerwca 1953 r. w Pilźnie i innych miastach Czechosłowacji. W dniach 16-17 czerwca doszło do demonstracji we wschodnim Berlinie, strajki objęły kilkaset miejscowości NRD. W obu przypadkach podłożem wystąpień były kwestie bytowe, lecz protestujący wysuwali również postulaty polityczne.
Poznań był trzecim zbuntowanym miastem bloku wschodniego. W jego największym zakładzie przemysłowym od końca 1955 r. tlił się konflikt o nieprawidłowe naliczenie podatku od wynagrodzeń. Po nieudanych negocjacjach robotnicy zdecydowali się zorganizować manifestację w czwartek 28 czerwca 1956 r. Był to jeden z ostatnich dni odbywających się od 17 czerwca do 1 lipca XXV Międzynarodowych Targów Poznańskich. Brało w nich udział 1246 wystawców z kraju oraz 554 spoza Polski, a wystawy odwiedziło ponad 425 tys. osób, w tym wielu dziennikarzy, handlowców i dyplomatów z Zachodu. Dzięki ich obecności trudno było poznański bunt ukryć przed międzynarodową opinią publiczną.
W oczach Wschodu
W wygłoszonym 18 lipca podczas VII Plenum KC PZPR referacie Edward Ochab, ówczesny I sekretarz PZPR, sformułował tezę o nurtach poznańskiego protestu: były to „machinacje i prowokatorów, i agentów imperializmu”, niedostateczne wysiłki partii „w celu podniesienia stopy życiowej” i „biurokratyczne wypaczenia”.
Ta matryca interpretacyjna powielana była w środkach masowego przekazu poszczególnych krajów komunistycznych. Można zaryzykować tezę, że tam, gdzie przewagę mieli zwolennicy status quo, mówiono o imperialistycznej prowokacji lub poznański protest zupełnie ignorowano. Tam zaś, gdzie wpływy zdobywali zwolennicy destalinizacji, zauważano obiektywne przyczyny niezadowolenia.
W ZSRR dominowała interpretacja „imperialistycznej prowokacji”. W wydaniu „Prawdy” z 30 czerwca ukazał się artykuł pod znamiennym tytułem: „Wroga prowokacja agentury imperialistycznej w Poznaniu”. Bardziej zniuansowane było stanowisko władz partyjno-państwowych Chińskiej Republiki Ludowej. Wprawdzie zaraz po stłumieniu poznańskiego protestu agencja Xinhua powielała tezę o imperialistycznej prowokacji, a „Renmin Ribao” (Dziennik Ludowy), główny organ KPCh, powtarzał interpretację moskiewskiej „Prawdy”, stosunkowo szybko jednak dostrzeżono obiektywne przyczyny protestu.
W NRD już po południu 28 czerwca odbyło się posiedzenie Biura Politycznego KC SED, podczas którego zauważano podobieństwa do wydarzeń 1953 r. w Berlinie. Partyjny organ „Neues Deutschland” informował o imperialistycznej prowokacji stłumionej przez władze i robotników. W podobny sposób poznański bunt opisywał centralny organ KPCz „Rudé Právo”, a wraz z nim cała prasa czechosłowacka. W Bułgarii w obawie przed naśladowaniem poznańskiego protestu zastosowano blokadę informacyjną: np. ograniczono dostęp do polskiej prasy prenumerowanej przez biblioteki uniwersyteckie, a latem młodzieżowa organizacja komunistyczna odmówiła goszczenia 200 studentów z Polski. Sytuacja w Polsce była również przedmiotem nadzwyczajnego posiedzenia KC Węgierskiej Partii Pracujących, podczas którego przestrzegano zwolenników reform przed uleganiem „knowaniom imperialistów”.
W oczach Zachodu
Poznański bunt odbił się szerokim echem w krajach euroatlantyckich. W relacjach i materiałach prasowych powoływano się na wypowiedzi odwiedzających Poznań turystów, handlowców, dyplomatów i dziennikarzy. Przytaczano nawet anonimowe wypowiedzi protestujących oraz publikowano przemycone zdjęcia. Ważną rolę w informowaniu zarówno zachodniej opinii publicznej, jak i społeczeństwa polskiego o przebiegu protestu w Poznaniu i reakcji nań Zachodu odegrało Radio Wolna Europa. Jak wspomina Jan Nowak-Jeziorański, na lotniskach czekali dziennikarze z 18 rozgłośni, którzy nagrywali relacje naocznych świadków. Pozwoliło to odtworzyć przebieg wydarzeń i na bieżąco aktualizować informacje o przebiegu protestu.
W piątek o poznańskim buncie poinformowało w swoim serwisie porannym BBC, a w ciągu dnia aktualizowano informacje, przeprowadzając wywiady z wracającymi z targów handlowcami. Do połowy lipca wydarzenia w Poznaniu nie schodziły ze szpalt prasy brytyjskiej. Krótkie informacje, reportaże czy odredakcyjne komentarze publikowane były m.in. na łamach „Daily Mail”, „Daily Express”, „The Times”, „Daily Herald”, „New Chronicle” czy „Manchester Guardian”.
W zachodnich Niemczech informacje ukazywały się m.in. we „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, w „Der Tagesspiegel”, „Die Welt”, „Rheinischer Merkur”. W komentarzach pojawiały się naturalne porównania do wschodnioberlińskiego protestu. W USA relacje prasowe publikowano na łamach „Chicago Daily News”, „Washington Post”, „The New York Times”, „New York Herald Tribune”, „The Wall Street Journal” i „Time”. Warto odnotować artykuł Davida Lawrence’a, który 4 lipca 1956 r. w „New York Herald Tribune” nawoływał do organizowania przez związki zawodowe, organizacje społeczne i Kościoły światowej fali protestów. Zainteresowanie prasy trwało aż do połowy lipca 1956 r.
O Poznańskim Czerwcu pisano również w gazetach wychodzących w Argentynie, Brazylii i Meksyku; Argentyńska Partia Socjalistyczna wydała oświadczenie solidaryzujące się z poznańskimi robotnikami. W Azji o poznańskim proteście informował „Hindustan Standard” z Indii, „Al. Zaman” z Iraku i „Naher Garty” z Birmy.
Reakcje rządów – co jest poniekąd zrozumiałe – były bardziej powściągliwe. Departament Stanu USA wydał dwa oświadczenia: jedno 29 czerwca, a drugie 2 lipca 1956 r. W pierwszym potępiano stłumienie protestów przy użyciu siły, w drugim zaś zaprzeczano amerykańskiej inspiracji. Izba Reprezentantów USA zobowiązała prezydenta Eisenhovera do rozważenia przedłożenia kwestii protestu na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz podjęcia środków zapobiegających represjom wobec jego uczestników. Amerykanie zbojkotowali udział w przyjęciu zorganizowanym przez ambasadę PRL 22 lipca. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Wielkiej Brytanii wydało w sprawie protestu specjalne oświadczenie. O poznańskim proteście wielokrotnie wypowiadał się Konrad Adenauer.
W Kanadzie John Diefenbaker, ówczesny lider opozycji parlamentarnej, wielokrotnie domagał się od rządu Kanady stanowczego potępienia władz PRL. Wprawdzie rząd kanadyjski nie był skory do interwencji, lecz na życzenie posła przekazał stenogramy obrad poselstwu polskiemu w Ottawie, co wywołało protest służb dyplomatycznych PRL.
W Paryżu Francuska Partia Socjalistyczna zorganizowała 12 lipca wiec solidarności z robotnikami Poznania. Przemawiający laureat Literackiej Nagrody Nobla Albert Camus podkreślał łamanie praw obywatelskich i pracowniczych w systemach komunistycznych, co wyrażało się w hasłach protestujących, żądających chleba i wolności. Camus deklarował: „Jeśli chodzi o mnie, wystrzegać się będę zawsze zachęcania w najmniejszym nawet stopniu do walki i buntu ludzi, w których nie mogę brać udziału. Lecz teraz, gdy ludzie ci u kresu poniżeń zbuntowali się, a potem zostali zamordowani – czułbym do siebie pogardę, gdybym ośmielił się pokazać najmniejszą powściągliwość w ocenie tego morderstwa i nie wyrazić całego mojego szacunku dla ofiar represji i całkowitej z nimi solidarności”.
Międzynarodowe znaczenie Poznańskiego Czerwca
Jesienią 1956 r. doszło do trzech procesów starannie wytypowanych uczestników „wydarzeń poznańskich”. Ostatni proces trwał od 5 do 18 października, a ogłoszenie wyroku miało nastąpić 22 października. Jednakże 19 października, podczas VIII plenum KC PZPR, Władysław Gomułka został wybrany na I sekretarza partii. W nowej sytuacji politycznej wyrok nie został wydany, gdyż Sąd Wojewódzki powołał nowych świadków, którzy mieli zeznawać 6 listopada. Zanim to nastąpiło, sąd zwrócił akta sprawy Prokuraturze Wojewódzkiej w celu uzupełnienia śledztwa. Do końca istnienia PRL-u prokuratura tego polecenia nie wykonała.
Olbrzymią rolę w poznańskich procesach odegrał charyzmatyczny adwokat Stanisław Hejmowski, którego przemówienia były omawiane na łamach prasy i transmitowane przez Radio Poznań. W tym czasie w stolicy Wielkopolski przebywali dziennikarze z „New York Times”, „Le Monde” i „The Times” oraz korespondenci agencji prasowych: United Press, Reuters i Agence France-Press. Zbierane przez nich informacje, wykorzystywane w audycjach Radia Wolna Europa, wpływały na krajową opinię publiczną doby październikowego przełomu. Można zaryzykować hipotezę, że lekcja Poznańskiego Czerwca wpłynęła na samoograniczenie się trzech stron konfliktu: społeczeństwa, władz partyjno-rządowych i… kierownictwa radzieckiego, rozważającego przez pewien czas przeprowadzenie interwencji.
W pośredni sposób Poznański Czerwiec wpłynął również na węgierską rewolucję w listopadzie 1956 r., która rozpoczęła się od wiecu solidarności z Polską zorganizowanego pod pomnikiem Józefa Bema. Manifestanci domagali się przeprowadzenia wolnych wyborów, co doprowadziło do interwencji ZSRR. Rewolucja węgierska była ostrzeżeniem dla dyktatur komunistycznych w Europie Środkowo-Wschodniej przed pokusą zachowania niezmienionego stalinowskiego systemu sprawowania władzy i wstrząsem dla pojałtańskiego porządku międzynarodowego. Warto jednak pamiętać, że choć na węgierską rewolucję bezpośrednio oddziaływały październikowe przemiany w Polsce, to na to, co się działo nad Wisłą, w pośredni i bezpośredni sposób wpłynęło to, co się wydarzyło w czerwcu 1956 r. nad Wartą.