Prof. UAM Mikołaj Tomaszyk. Miasto, które się troszczy

Z autorami książki „Troska o bezpieczeństwo. Etyka troski a bezpieczeństwo w mieście – założenia” - prof. UAM Mikołajem Tomaszykiem i Mikołajem Sokolskim - rozmawia Ewa Konarzewska-Michalak. 

 

Czym jest miasto troskliwe, którego model proponują panowie w książce? Idea brzmi utopijnie. 

Prof. UAM Mikołaj Tomaszyk z Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa: - Koncepcja miasta troskliwego jest w pewnej mierze idealistyczna. Natomiast my spoglądamy na nią z punktu widzenia potencjalnych możliwości przełożenia na praktykę życia publicznego. Łączymy nasze doświadczenie naukowe z doświadczeniem praktycznym i dostrzegamy zalążki transformacji tego, w jaki sposób władze publiczne, ale również mieszkańcy, podchodzą do miejsca, w którym żyją.  

Koncepcja, którą poznaliśmy, analizując literaturę przedmiotu, ale też badając różne miasta europejskie, wypowiada się w kontekście relacji człowieka względem architektury, urbanistyki, transportu miejskiego i innych usług miejskich, ale również relacji społecznych, dających fundamenty odporności społecznej. Odpowiada na pytanie, w jaki sposób przestrzeń można zaprojektować tak, żebyśmy mieli optymalne warunki do wszechstronnego rozwoju. Na jakich zasadach i na podstawie jakich wartości można budować relacje społeczne. W jaki sposób i za pomocą jakich środków można budować relacje w sferze publicznej, łączącej mieszkańców i zarządzających miastami. 

Ta idea spogląda na człowieka również z punktu widzenia relacji, które go tworzą. Wskazuje nam, że jesteśmy istotami współzależnymi od innych, ale też od środowiska, w którym żyjemy i na które nasz styl życia ma wpływ. Uczy współodpowiedzialności za jakość relacji społecznych. Nawiązuje również do podstaw życia społecznego w zróżnicowanych kulturowo społecznościach dużych miast.  

Koncepcja miasta troskliwego to także podejście politologiczne, obejmujące relacje między władzą wykonawczą a uchwałodawczą w gminie, jak również pytanie o to, w jaki sposób mieszkańcy powinni mieć realny wpływ na kształtowanie polityk publicznych. Jest ona wymagająca wobec władz, ponieważ oczekuje świadomego otwarcia się na potrzeby mieszkańców, rozeznawania tych potrzeb i dopasowania możliwych środków lokalnych polityk publicznych. 

 

Mikołaj Sokolski, absolwent Szkoły Doktorskiej Nauk Społecznych UAM, WNPiD: - Choć koncepcja może sprawiać wrażenie utopijnej, perspektywa interdyscyplinarna ukazuje miasto jako konglomerat relacji opartych na normatywnie spójnych celach, interpretowanych przez pryzmat etyki troski, rozpoznawalnej także poza jej feministycznym rodowodem. W efekcie książka nie formułuje gotowych rekomendacji, lecz zaprasza do debaty nad przyszłością miast, relacjami społecznymi i wartościami ich rozwoju. 

 

Jakie wydarzenia w Polsce i Unii Europejskiej panów zainspirowały? 

M.T.: Inspirowały mnie dwie kwestie. Po pierwsze, poszukiwanie przez Unię Europejską modelu rozwoju, w którym istotną rolę odgrywa polityka miejska, wyraźnie obecna w Zielonym Ładzie. To nie tylko elektromobilność, ale pytanie o nasz ślad ekologiczny i relacyjność – myślenie nie w kategoriach „tu i teraz”, lecz przyszłości. 

Drugą inspiracją była pandemia – doświadczenie roli władz publicznych i zmiany postaw ludzkich. Wcześniej modna była koncepcja smart city, oparta na technologii i danych. Miasto troskliwe pokazuje jednak, że człowiek to coś więcej niż technicznie zoptymalizowany użytkownik miasta. Po pandemii wracają pojęcia troski, współodczuwania i refleksji nad nadmiarem technologii. Z perspektywy pedagogiki i socjologii oznacza to rozmowę o kondycji człowieka i jego relacjach – bez jednej gotowej recepty. Akcentujemy perspektywę Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie lokalne potrzeby są trochę inne niż na Zachodzie, ale jądrem koncepcji pozostaje siła drzemiąca w człowieku. 

 

M.S.: Doświadczenie pandemii trwale wpłynęło na relacje społeczne, ugruntowując, zwłaszcza wśród młodszych pokoleń, zwrot ku relacjom cyfrowym, przy jednocześnie narastającym, szczególnie w debatach państw Europy Zachodniej, zmęczeniu technologią oraz rosnącym znaczeniu wspólnot w codziennym funkcjonowaniu miasta. Równolegle obserwowany jest rozwój innowacji deliberatywnych opartych na inkluzyjnym współuczestnictwie mieszkańców. Oczywiście, procesy te przebiegają odmiennie w Polsce i w państwach zachodnich, co wymaga uwzględnienia lokalnego kontekstu, który również staramy się pokazać. 

 

Gdzie widać te różnice? 

M.S.: Różnice dotyczą m.in. tempa pojawiania się globalnych trendów, które w Polsce ujawniają się wcześniej lub później, zależnie od kontekstu. Dopiero zaczynamy dyskutować o stopniowym wychodzeniu z intensywnego korzystania z mediów społecznościowych, podczas gdy w krajach Europy Zachodniej czy nordyckich ta debata – włącznie z ograniczeniami dla najmłodszych – jest znacznie bardziej zaawansowana. Z perspektywy politologicznej ostatnie wydarzenia, takie jak prezydenckie weta, pokazują, że procesy związane z mediami społecznościowymi i przestrzenią cyfrową docierają do Polski w odmiennym czasie i kontekście. Dlatego, mimo oparcia na literaturze zachodniej, analizujemy je z perspektywy lokalnej, wnosząc do debaty odrębny punkt widzenia. 

 

M.T.: Mam wrażenie, że w Polsce te sprawy, o których mówimy, są bardzo mocno upolitycznione. W jednym z ostatnich naszych wystąpień na konferencji w Warszawie wyraziliśmy obawę, że koncepcja miasta troskliwego może być zaszufladkowana jako feministyczna, lewicowa, kontrrewolucyjna. 

 

Z tym się kojarzy.  

M.T.: A tak nie jest. Akurat pracujemy nad tekstem, który pokazuje, że chociażby w nauczaniu papieża Franciszka znajdują się elementy etyki troski. Papież mówił o tym, w jakim kierunku świat po pandemii powinien się zmieniać.  

 

Jak budować bezpieczeństwo w mieście, kierując się troską, a nie kontrolą? 

M.T.: Patrzymy na potrzebę bezpieczeństwa jako podstawową potrzebę każdego człowieka, niezależnie od warunków, w jakich żyje. Drugą kwestią, podnoszoną także przez innych autorów w kontekście imigrantów oraz różnorodności kulturowej i religijnej, jest podejście otwarte. W Kościele anglikańskim od lat rozwija się koncepcja teologii miasta, bliska etyce troski, która zakłada równe prawo wszystkich, także wspólnot wyznaniowych, do przestrzeni i kultywowania swojej religii, bez wzajemnego wykluczania. To zaproszenie do patrzenia na innych z perspektywy otwartości na to, co nowego mogą wnieść. 

W sytuacji na naszej wschodniej granicy może być to kontrowersyjne i z tym się absolutnie zgadzam. Nie patrzymy na bezpieczeństwo międzynarodowe z perspektywy etyki troski, tylko na kwestie praktyk opiekuńczych względem osób samotnych. Dostrzegamy sprawy dotyczące wielu miast: suburbanizacji, depopulacji, starzejącego się społeczeństwa. Wskazujemy sferę, w której miasto, wykorzystując swoje siły i środki, może pomóc.  

Pierwszy tekst, który napisaliśmy, nawiązywał do mojej praktyki samorządowej w Świebodzinie. Szczycimy się tym, że w pierwszej fali pandemii wszyscy uczniowie chodzący do szkół byli otoczeni opieką. Powstała jedna platforma edukacyjna, która dziś funkcjonuje jako powszechnie przyjęty standard. Miasto rozpoznało potrzeby i dobrało adekwatne do nich narzędzia.  

 

Jakie wydawnictwo opublikowało „Troskę o bezpieczeństwo…”?  

M.T.: Wydawnictwo Nauk Politycznych i Dziennikarstwa…  

 

M.S.: …a wydanie anglojęzyczne Róża Luxemburg Foundation, przy wsparciu Uniwersytetu.  

 

Jakie mają panowie dalsze plany badawcze dotyczące miasta troskliwego? 

 M.T.: Wraz z moim seminarzystą Olafem Kozakiem, który napisał dobrą pracę na temat roli przywódców w perspektywie etyki troski, pracujemy nad pomysłem stworzenia grupy badawczej. Nasza książka nie jest dziełem życia, jest pewnym etapem. Mamy zamysł, żeby opracować kryteria miasta troskliwego i przeprowadzić badania. Najpierw w aglomeracji poznańskiej. Takie badania są prowadzone w Amsterdamie i w miastach Ameryki Południowej, ale nasz kontekst jest zupełnie inny. Mamy inną kulturę, społeczeństwo, usługi publiczne, potrzeby, dlatego kryteria polskiego miasta troskliwego będą inne. 

 

Zobacz też: Organicznicy w XXI wieku