Z prof. Rafałem Wójcikiem, zastępcą dyrektora BUP, i mgr Karoliną Tomczyk-Kozioł, kierowniczką Oddziału Zbiorów Specjalnych, rozmawiamy na temat Mirabilium Collectio — niezwykłej platformy cyfrowej, znakomicie wzbogacającej ofertę badawczą poznańskiej jednostki.
Powstanie „Mirabelek”, jak pracownicy pieszczotliwie nazywają nową platformę, to ogromna praca wszystkich zespołów BUP i to w oszałamiającym tempie. Efekt?
Prof. Rafał Wójcik:
– W ciągu dwóch lat pracownicy wykonali ponad ćwierć miliona skanów, czyli robili ok. 517 skanów dziennie, co daje 64 skany na godzinę. Liczba wszystkich obiektów wciąż rośnie.
Dwa lata, a przecież chcieliście przystąpić do działań znacznie wcześniej…
– I co więcej, początkowo zakładaliśmy, że zajmie nam to pięć lat. Pomysł narodził się jeszcze przed pandemią, w roku 2019. Gdy pojawiła się możliwość starania się o środki, stworzyliśmy pierwszy prototyp projektu. Niestety, z powodów formalnych nasz projekt wtedy nie przeszedł. Ponownie próbowaliśmy pozyskać środki w 2021 roku, tym razem już na trzyletni projekt, i znów się nie udało. Znowu z powodów formalnych, a nie merytorycznych. Mówi się, że do trzech razy sztuka, i w naszym przypadku ta „magiczna formuła” zadziałała, a znacząco pomógł nam prof. Tadeusz Wallas, bez którego pomocy i życzliwości byłoby to bardzo trudne.
To była potrzeba chwili?
– Pomysł wziął się z dwóch powodów. Po pierwsze, nasze zbiory od samego początku, tj. od 2002 r., znajdowały się w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej. Dziś są to miliony skanów, które się cyfrowo zestarzały. WBC była prototypem i jest dziś najstarszą polską biblioteką cyfrową, która odegrała ogromną rolę, jeśli chodzi o cyfryzację zbiorów w Polsce. Dostrzegliśmy jednak już wtedy, że najwyższy czas prezentować nasze zbiory specjalne nie tylko w formie skanów, ale także spróbować udostępniać je w nowoczesnej formie, wykorzystując pliki w różnych formatach, w tym w IIIF, absolutnym współczesnym standardzie, deksryptory Biblioteki Narodowej, a także połączenia i linkowania pomiędzy bazami, oraz opatrując dane bardzo szczegółowymi metadanymi, które zazwyczaj nie są zamieszczane w bibliotekach cyfrowych. Słowem, chcieliśmy wykorzystać wszelkie możliwe sposoby tzw. interoperacyjności, czyli łączenia naszej platformy cyfrowej z innymi światowymi zasobami.
Był jeszcze jeden powód. Niemal każda pracownia prowadziła własne badania nad zbiorami i miała swoje bazy danych. Były to bazami wewnętrzne i bardzo nam zależało na stworzeniu narzędzi, które nie byłyby prostymi arkuszami kalkulacyjnymi. Chcieliśmy zbudować profesjonalną bazę danych, w której nasi pracownicy mogliby zamieszczać interesujące informacje – takie, które mogłyby być wykorzystywane zarówno przez innych bibliotekarzy, jak i – przede wszystkim – przez badaczy. To, co zamieszczamy na naszej platformie cyfrowej, to nie tylko skany, ale przede wszystkim metadane do dalszego wykorzystywania i analizowania. Najlepszym tego przykładem jest nasz Geoportal Historyczny, z którego można korzystać w zależności od stopnia zaawansowania użytkownika.
Krótki okres badawczy sprawił, że potrzebne było „pospolite ruszenie”?
Karolina Tomczyk-Kozioł:
– Nie inaczej. Zbiory specjalne to spory oddział, który składa się z dziesięciu pracowni. Każda z nich kumuluje w swoim środowisku wszystkie zadania biblioteczne kojarzące się z działalnością biblioteki. Gromadzi i udostępnia zbiory, opracowuje je, popularyzuje, dba o ich konserwację itd. Największą trudnością było to, aby na jednej platformie właściwie zaprezentować każdy z tych zbiorów. Chodziło o to, żebyśmy, wpisując hasło do wyszukiwarki, znajdowali pod tymi samymi atrybutami i w tych samych filtrach te same dane.
To wymagało precyzji w każdym calu…
– Działaliśmy według harmonogramu, dostarczając materiały z poszczególnych pracowni grupie digitalizującej zbiory, i rozliczaliśmy się z poszczególnych skanów.
Ile było tych osób?
– Trzy.
Trzy osoby przy tak wielkim projekcie?
– Tak, pracy było mnóstwo. Byliśmy podzieleni na zespoły. Digitalizacja wykonywała skany, a opiekunowie zbiorów przygotowywali metadane. Postawiliśmy na jakość opisów – metadane niektórych kolekcji są znacznie bardziej rozbudowane niż te widoczne w katalogu online. Tam ograniczał nas bowiem formularz MARC21. Na platformie mieliśmy możliwość rozszerzenia listy atrybutów, czyli elementów opisu, które są kluczowe w katalogowaniu, wyszukiwaniu i nawigacji po zbiorach.
Informatycy pomogli?
Rafał Wójcik:
– Pracowaliśmy razem z informatykami z PCSS. To nie było łatwe, bo chcieliśmy stworzyć coś zupełnie nowego, a nie standardowego. Początkowo mówiliśmy „różnymi językami”, ale z czasem stało się jasne, że pracujemy nad projektem, który dorównuje najlepszym, a nawet jest bardziej innowacyjny. Wystarczy spojrzeć na stronę https://mirabilia.amu.edu.pl/, by się o tym przekonać.
Jest jeszcze dodatkowy efekt naszej pracy. Uważam, że oba zespoły – BUP i PCSS, a z pewnością mogę to powiedzieć o naszym zespole bibliotecznym, zarówno z Oddziału Zbiorów Specjalnych, jak i z digitalizacji – to już nie są te same zespoły, co na początku projektu. Właśnie dzięki niemu nabyły one zupełnie nowe kompetencje cyfrowe. Uważam także, że jesteśmy dziś dopiero na początku drogi, która zaprowadzi nas w zupełnie nieznane rejony…
Początek?
– Teraz będziemy systematycznie napełniać platformę skanami i danymi, ale naszym pragnieniem jest również rozwijanie jej pod kątem nowoczesnej cyfryzacji zbiorów i wykorzystywania dokonań humanistyki cyfrowej. To kierunek, w którym chcemy podążać.
K.T.K.:
– Dodam jeszcze, że każda pracownia starała się, aby pierwsze obiekty prezentowane w „Mirabelkach” były tymi wyjątkowymi i poszukiwanymi przez badaczy. Monitorujemy odbiór naszych zasobów, dzięki czemu wiemy, co jest w nich najbardziej interesujące dla odbiorców. Przykładowo Pracownia Rękopisów wybrała do „Mirabelek” sztambuchy niezwykle atrakcyjne wizualnie. Pracownia DŻS zaprezentowała telegramy kościuszkowskie, a Pracownia Zbiorów Masońskich zdecydowała o publikacji 200 starych druków z Wielkiej Loży Hamburga — takich, które nie były jeszcze nigdzie udostępniane…
R.W.:
– Warto też wspomnieć o Pracowni Komiksów. Są tam trzy bazy (katalog, bibliografia wiedzy o komiksie, gdzie gromadzimy wszystko, co na temat komiksów napisano w Polsce, ale mamy także Komiksowe Kroniki Wielkopolski), w których udostępniamy skany najstarszych polskich komiksów prasowych. Niestety, mimo że posiadamy największą kolekcję komiksów w Polsce, nie możemy ich wszystkich zamieścić online ze względu na prawa autorskie.
Czy przewiduje się migrację danych z WBC do „Mirabelek”?
– Tak. Nie wszystkich, ale części z pewnością. Przede wszystkim chcemy jednak linkować do już istniejących zasobów, np. z bibliografii druków wielkopolskich do już istniejących zasobów w sieci. Będziemy też ulepszać skany w WBC. Cały czas się rozwijamy i – nawiązując do wiedzy o potrzebach czytelników, o których wspomniała moja koleżanka – zachęcam do korzystania z przycisku „Zgłoś uwagę” na stronie naszej platformy, gdzie można zgłaszać zauważone błędy, proponować nowe rozwiązania czy kierunki rozwoju itp. Jesteśmy otwarci na wszelkie sugestie, nawet „kosmiczne”. Rozwój AI sprawia, że postęp niesamowicie przyspieszył i to, co dziś wydaje się nam niedosięgłym kosmosem, za dwa lata może być już standardowym rozwiązaniem. Chcemy nadążać za zmianami.
A zbiory wciąż rosną
Mirabilium Collectio zawiera dziś m.in.: 38 rękopiśmiennych sztambuchów, 101 szesnastowiecznych starych druków z księgozbioru poznańskiego Kolegium Jezuitów, 29 pierwszych opisów proweniencyjnych i ich fotografii, ponad tysiąc pocztówek dawnego Poznania, 226 najstarszych map i planów Poznania, 278 obiektów w Geoportalu Historycznym, 38 niezwykle cennych muzykaliów z kolekcji Maltzanów z Milicza, 1022 dokumenty życia społecznego (telegramy kościuszkowskie), cenne masonica, w tym 221 starych druków z Wielkiej Loży Hamburga, niemal 4800 rekordów bibliograficznych w Polskiej Bibliografii Wiedzy o Komiksie…