Po raz kolejny jest stypendystą Fulbrighta i ponownie na Wydziale Anglistyki. Prof. Michael Bamberg z Clark University (USA) odpowiada na pytania Krzysztofa Smury.
Co dla pana oznacza tytuł stypendysty programu Fulbright Distinguished Scholar in Humanities and Social Sciences, przyznany w ramach współpracy z Wydziałem Anglistyki UAM, i co pana przyciągnęło do naszego środowiska akademickiego?
Zostać stypendystą programu Fulbrighta to zaszczyt, który nie jest może wyjątkowy, ale prestiżowy. Na pewno jestem w jakimś stopniu szczęśliwy i czuję się dumny. Otrzymanie tytułu Fulbright Distinguished Scholar w dziedzinie nauk humanistycznych i społecznych w tym semestrze na Wydziale Anglistyki UAM było dla mnie jednak sporym zaskoczeniem, ponieważ ten zaszczyt spotkał mnie już sześć lat temu i nie miałem raczej nadziei na jego ponowne dostąpienie. Zapisałem się jednak do programu Fulbrighta, ponieważ miałem jeszcze do załatwienia kilka spraw, które chciałem dokończyć i jednocześnie kontynuować. Teraz, będąc tutaj, staram się zrobić wszystko, co możliwe, aby nie zawieść tych, którzy zaufali temu, co mogę wnieść do pracy z osobami studiującymi oraz do działalności wydziału. Osobistym celem, a mam nadzieję, że również osiągnięciem, w czasie mojego pobytu na Wydziale Anglistyki jest planowanie i współorganizacja międzynarodowego wydarzenia Positioning Theory Research Conference, planowanego na przełom maja i czerwca w Poznaniu. Gośćmi będą koledzy i koleżanki z całego świata. Chcę w ten sposób podziękować moim gospodarzom i przyczynić się do zacieśnienia międzynarodowych więzi między UAM i naukowcami z innych instytucji.
Pana badania łączą język, narrację i tożsamość. Dlaczego historie są tak ważne dla zrozumienia, kim jesteśmy jako jednostki i społeczności?
Tak, „narracja ma znaczenie” – i to jest również tytuł serii konferencji, które odbywają się co dwa lata, a ja jestem ich dumnym uczestnikiem. Jednakże, mimo to, mój wkład w narrację (jako nową dyscyplinę) jest również krytyczny – i w pewnym stopniu przeciwstawia się przyjętym założeniom. Podczas gdy tradycyjne „zwracanie się ku narracji” składało się głównie z badań biograficznych, opierających się na indywidualizmie, zakorzenionym w eurocentrycznym i kolonialnym sposobie myślenia, niektórzy z moich kolegów i ja również zaczęliśmy sugerować, że jednostki (ale także kolektywy, instytucje lub marki) są czymś więcej niż „chodzącymi narracjami”, które w wyniku głębokiej refleksji są w stanie ujawnić swoją „historię”. Zaproponowaliśmy, że tożsamość ludzi (lub instytucji) nie jest ustalona w ich (wielkich) narracjach, nie czeka na odkrycie przez jakiegoś sprytnego narratologa. Zamiast tego poczucie, kim jesteśmy, wyłania się z tego, co nazwaliśmy „małymi historiami”; historiami, które najczęściej pozostają niezauważone, ponieważ są opowiadane w lokalnej, sytuacyjnej interakcji. Próba, jaką tu podjęto, polegała na przeniesieniu uwagi z przeważnie wielkich historii życia, które są konstruowane na potrzeby ważnych okazji, takich jak wywiady biograficzne, na codzienne, prozaiczne praktyki narracyjne – in vivo i in situ. To z kolei sugeruje potrzebę krytycznego przemyślenia metod, które stosowaliśmy pod nazwą „badań narracyjnych”, oraz przeniesienia uwagi na kontekst interakcji międzyludzkich jako główny przedmiot analizy.
Jakie czynniki sprawiają, że metody jakościowe i narracyjne są szczególnie przydatne w dzisiejszym interdyscyplinarnym środowisku badawczym?
Po stwierdzeniu tego można zapytać: dlaczego w ogólnym zakresie badań jakościowych nadajemy narracji i opowiadaniu pewnego rodzaju uprzywilejowany status? Odpowiedź na to pytanie jest nieco skomplikowana i prawdopodobnie wymagałaby bardziej szczegółowego wyjaśnienia, niż pozwala na to miejsce. Jednak w skrócie: gdy wysuwamy roszczenia dotyczące tożsamości osoby lub marki, zazwyczaj odnoszą się one do tego, jak różnimy się od innych marek lub jak się z nimi zgadzamy (jesteśmy do nich podobni). Możemy również twierdzić, jak bardzo odpowiedzialni i godni zaufania jesteśmy. I wszystko to można osiągnąć, używając języka w jego opisowych lub argumentacyjnych, czyli nie narracyjnych, gatunkach. Jednakże, jeśli chodzi o ujawnienie, że jesteśmy tacy sami, lub że się zmieniliśmy, musimy uciec się do innego gatunku: narracji. W opowiadaniu historii formułujemy twierdzenia dotyczące naszej tożsamości osadzonej w czasie. Stanowią one warunek naszego orientowania się w tej tożsamości. To właśnie sprawia – jak sądzę – że narracje (rozumiane jako praktyki narracyjne) są niezwykle cennym źródłem w badaniach jakościowych, pozwalającym zagłębić się w zjawiska leżące u podstaw kształtowania się tożsamości.
Co mają zyskać studenci i początkujący badacze na UAM dzięki pana wykładom i seminariom w tym semestrze?
Mam nadzieję, że w trakcie kursu, który obecnie prowadzę na Wydziale Anglistyki, a także w nowo utworzonej grupie badawczej pod kierownictwem dziekany WA, prof. UAM Joanny Pawelczyk, będę mógł kontynuować dzielenie się doświadczeniami, które zdobyłem w ciągu 12 lat jako student i prawie 40 lat jako profesor uniwersytecki. Bardzo bym się ucieszył (i był dumny), gdyby moja obecność na Wydziale Anglistyki przyczyniła się do realizacji obietnicy, którą złożyłem moim kolegom, koleżankom i studentom – tu, na UAM. Mam również nadzieję, że ten semestr nie będzie końcem naszej współpracy, lecz że pojawi się jeszcze wiele okazji do jej kontynuacji w przyszłości.
Czytaj też: Między sercem a rozumem